interakcje-2

INTERAKCJE #2

29/03/2026 godz. 19:00 Studio Koncertowe Radia Kraków im. R. Bobrowskiej W muzyce nowej konteksty, wokół których powstała kompozycja bywają równie istotne co sama materia dźwiękowa. Są nieodzowne, gdy mamy do czynienia z muzyką relacyjną, intertekstualną lub – najprościej ujmując – nieobojętną wobec zjawisk i doświadczeń pozamuzycznych. Najbliższy koncert cyklu INTERAKCJE Spółdzielni Muzycznej Contemporary Ensemble przedstawi ich całą paletę – usłyszymy kompozycje zanurzone w historii, w przeszłości antycznej i tej zaledwie 100-letniej, inspirowane fizyką i filozofią, a może także pobudzające do refleksji wokół muzycznej pamięci, skali bliskości tego co historycznie odległe, tradycyjne i nowe dla każdego z nas.

fot

fot

W muzyce nowej konteksty, wokół których powstała kompozycja bywają równie istotne co sama materia dźwiękowa. Są nieodzowne, gdy mamy do czynienia z muzyką relacyjną, intertekstualną lub – najprościej ujmując – nieobojętną wobec zjawisk i doświadczeń pozamuzycznych. Najbliższy koncert cyklu INTERAKCJE Spółdzielni Muzycznej Contemporary Ensemble przedstawi ich całą paletę – usłyszymy kompozycje zanurzone w historii, w przeszłości antycznej i tej zaledwie 100-letniej, inspirowane fizyką i filozofią, a może także pobudzające do refleksji wokół muzycznej pamięci, skali bliskości tego co historycznie odległe, tradycyjne i nowe dla każdego z nas.

Mikel UrquizaArs memoriae (2019-2021)

Minas BorboudakisPhotonic constructions I  (2006)

Nikolet Burzyńska Vintage (2026) prawykonanie – zamówienie Polskiego Radia w ramach obchodów 100-lecia Polskiego Radia

W rozmowie:

Nikolet Burzyńska, Ewa Szczecińska

Wykonawcy:

Spółdzielnia Muzyczna Contemporary Ensemble:

Małgorzata Mikulska – flety

Tomasz Sowa – klarnety

Krzysztof Guńka – saksofon

Aleksander Wnuk – perkusja

Aleksandra Płaczek – fortepian

Barbara Mglej – skrzypce/altówka

Paulina Woś – skrzypce/altówka

Jakub Gucik – wiolonczela

Piotr Peszat – elektronika

Ars memoriae, czyli sztuka pamięci, to starożytna dyscyplina, która starała się zrozumieć funkcjonowanie pamięci oraz rozwijała techniki pozwalające jak najlepiej z niej korzystać. Dla Mikela Urquizy przybrała strukturę rzymskiej domus, obejmującej: korytarz wejściowy (fauces I), basen (impluvium), dwie sypialnie (cubicula), perystyl (peristylium) oraz korytarz wyjściowy (fauces II). W korytarzach kompozytor umieścił wspomnienia przygaszonego światła i przeciągu powietrza; w basenie, który znajduje się pod gołym niebem, wspomnienie deszczu; w sypialniach — pamięć miłości i snu. Część miłosna u Urquziy jest szczególnie efektowna – osadzona na klarnetowym basso ostinato kolorowa mozaika z reminiscencjami Vivaldiego, kaskadami imitacji jak u Schnittkego i skojarzeniem z pewnym amerykańskim soulowym hitem, który wyłania się z klarnetowej partii. Konstrukcja niemal jak w popularnym mash-upie. Ale to z pewnością nie wszystkie niespodzianki i w zależności od indywidualnej ars memoriae każdy z nas znajdzie w tym fragmencie coś jeszcze. Perystyl z kolei to dalsze niepohamowane nagromadzenie kontekstów – w tle Ondyny o ravelowskich głosach, śpiew kukułki, utrwalany na przestrzeni wieków w podobny sposób, metafora miłosnych cierni w postaci antycznej rzeźby Spinario i odwołanie do słynnej poetyckiej róży, która „jest różą jest różą” Gertrudy Stein.

W twórczości Minasa Borboudakisa splatają się ze sobą miłość do antycznej Grecji, rozważania filozoficzne i zgłębiane zagadnień fizyki czy kosmologii, dając doświadczenie intelektualnych, rytmicznie osadzonych kompozycji. O Photonic constructions sam Borboudakis pisze: „Dla nas, Greków, światło jest obszarem tajemnicy i duchowych poszukiwań. W przeciwieństwie do kultury zachodniej, która przez wieki znacznie bardziej fascynowała się ciemnością, poszukiwanie prawdy o świetle rozpoczęło się już u starożytnych filozofów greckich i osiągnęło swój symboliczny punkt kulminacyjny w rytuałach Greckiego Kościoła Prawosławnego. Światło odgrywa również centralną rolę we współczesnej fizyce i metafizyce. Dla mnie jako człowieka wierzącego (a nie osoby religijnej) światło wydaje się pełnić także boską funkcję w naszym życiu i codzienności. Ale co sprawia, że światło jest odpowiedzialne za historię wszechświata po początku czasu? Odpowiedź tkwi w dwoistej naturze jego cząstek, tak zwanych fotonów, które mają przywilej przejawiania się zarówno jako materia, jak i jako fala. W ten sposób informacja dociera do nas z głębi wszechświata. Lecz czy wędrówka światła w przestrzeni jest zarazem samym czasem? Czy czas zatrzymuje się dla fotonu pędzącego przez wszechświat z prędkością 300 000 km/s? Czy same fotony są — jeśli można tak powiedzieć — żywymi nośnikami materii (jako cząstki) i ducha (jako fale elektromagnetyczne)? Czy foton, ze swoją prędkością, jest rzeczywiście najwyższą zasadą, a zarazem granicą wszystkiego? Krótko mówiąc: czy światło jest samym Bogiem?

Twórczość Nikolet Burzyńskiej ma w sobie coś baśniowego, zarówno w znaczeniu nastrojowym, jak i narratywnym. W jej dotychczasowej muzyce słychać zafascynowanie linearnością melodyczną, a także wrażliwość na brzmienia archaizujące, ale i sonorystyczne. Najnowsza kompozycja Vintage zrodziła się – jak pisze Burzyńska – „z rozmyślań nad znaczeniem radia w kulturze i fenomenem fal elektromagnetycznych jako medium transmisji radiowej. Warstwa dźwiękowa nawiązuje do specyfiki dawnych transmisji, m.in. niestabilności sygnału, odgłosów przestrajania pasma, epoki początków radia – świata, który już nie powróci, a który pozostawił po sobie charakterystyczną estetykę brzmieniową i emocjonalną. Elementy te tworzą brzmieniowy ślad epoki, w której dźwięk był zawsze nieco oddalony, filtrowany przez technologię. Utwór czerpie inspiracje ze skojarzenia sygnału radiowego – modulacji fal elektromagnetycznych z ondulacjami dźwięku i wibratem, gdzie ondulacje nawiązują do dźwięku starego radia, kiedy szuka się programów, a wibrato jest wyrazem ludzkiej ekspresji. Pomiędzy ondulatem a bliską mu wibracją zaciera się granica między fizyką zjawiska a uczuciem. Przynosi to na myśl pytanie – jakby to było, gdyby prąd odczuwał ludzkie emocje. W utworze fale elektromagnetyczne stają się niewidzialnymi mediatorami między nadawcą a odbiorcą, między przeszłością a teraźniejszością. Narracja muzyczna zmienia perspektywy – między «punktem widzenia» samej fali elektromagnetycznej, abstrakcyjnej i bezosobowej, a perspektywą człowieka. Podczas pisania towarzyszył mi pewien obraz: sygnał płynie na fali radiowej, niesiony przez drgające pole elektromagnetyczne, co pewien czas fala, jakby przestrajana w starym radioodbiorniku, trafia do świadomości człowieka przetwarzającej refleksje nad radiem i minionymi epokami muzycznymi, zniekształconymi przez pamięć, emocje i subiektywne doświadczanie czasu. Utwór staje się zapisem dialogu między technologią a człowiekiem, między fizyką a pamięcią, między sygnałem a uczuciem”.

 

VOD

Informacje kulturalne, 15.04.2026

Informacje kulturalne, 08.04.2026


FACEBOOK / / INSTAGRAM / YOUTUBE